Bój pod Maciejowicami

Bój pod Maciejowicami

Bój pod Maciejowicami

16 sierpnia 1920 roku

Maciejowice to miasteczko położone w dolinie Wisły, nad rzeką Okrzejką, w powiecie garwolińskim. W 1920 r. liczyło ono około 3000 mieszkańców. W dziejach oręża polskiego zapisało się dwiema datami: 10 października 1795 r. – gdy wojska rosyjskie pobiły siły powstańcze dowodzone przez Tadeusza Kościuszkę, a sam Naczelnik ranny dostał się do rosyjskiej niewoli; 16 sierpnia 1920 r. – kiedy to 15. Pułk Ułanów Poznańskich rozgromił pododdziały sowieckiej 169. Brygady z 57. Dywizji Strzeleckiej.

W wojnie Polski z bolszewicką Rosją dowodzony przez ppłk. Władysława Andersa 1. Pułk Ułanów Wielkopolskich, a późniejszy 15. Pułk Ułanów Poznańskich, walczył w składzie 1. Dywizji Strzelców Wielkopolskich (późniejszej 14. Wielkopolskiej Dywizji Piechoty) jako pułk jazdy organicznej, czyli dywizyjnej. Na początku sierpnia 1919 r. do pułku dołączono 2. baterię 7. wielkopolskiego dywizjonu artylerii konnej, dowodzoną przez ppor. Alfreda Milewskiego, która towarzyszyła pułkowi przez całą wojnę. Pierwsze walki stoczone w rejonie Mińska i Bobrujska zapoczątkowały sławę bojową pułku, ugruntowały wysokie opinie o pułku i jego dowódcy, a także uznanie wśród innych formacji i jednostek Wojska Polskiego oraz u przeciwnika, który nadał pułkowi, od noszonych przez ułanów rogatywek Wojsk Wielkopolskich i szkarłatnego otoku, przydomek „rogate, czerwone czorty”.

W związku z ofensywą sowieckiego Frontu Zachodniego 14. DP wraz z 15. Pułkiem Ułanów otrzymała rozkaz opuszczenia Bobrujska i cofania się na Słuck i Baranowicze. Pułk wyszedł z Bobrujska 8 lipca 1920 r. jako straż tylna dywizji. Z żalem pułk opuszczał Bobrujsk i front, nie będąc nigdy pobitym. Już od następnego dnia pułk znalazł się w ogniu nieustannych walk odwrotowych, które toczył niemalże bez przerwy aż do końca lipca 1920 r. W trakcie tych walk 29 lipca 1920 r., w boju pod Iwachnowiczami, dowódca pułku, ppłk Anders został ciężko ranny w nogę. Po odesłaniu dowódcy pułku do szpitala w Poznaniu dowództwo objął najstarszy oficer rtm. Leon Schmidt.

W dzień po tej walce pułk przekroczył Bug i przez następny tydzień toczył walki obronne w rejonie Janowa Podlaskiego i Konstantynowa. Rejon ten 14. DP utrzymała aż do 6 sierpnia, kiedy to podjęto dalszy odwrót. 15. Pułk Ułanów jako straż tylna dywizji prowadził działania opóźniające na kierunku Hołubla, Kroślinek, Siedlce, Żebrak, Stoczek, Garwolin i 13 sierpnia, po oderwaniu się od przeciwnika, osiągnął Ryki gdzie w związku z przemęczeniem ułanów i koni zarządzono kilkugodzinny odpoczynek. Następnie pułk po zwinięciu straży tylnej w rejonie Żelechowa przeszedł na południe w rejon Stężycy, gdzie zajął pozycje obronne na lewym skrzydle 14. DP. Wieś ta, położona nad Wisłą 6 km na północny-zachód od Dęblina stanowiła zarówno rejon ześrodkowania pułku, jak i odcinek bojowy na lewym skrzydle ugrupowania 14. DP.

31 lipca 1920 r. stan bojowy pułku wynosił 15 oficerów, 407 szabel i 6 karabinów maszynowych. Przyjąć należy, że w ciągu następnych dwóch tygodni walk pułk poniósł dalsze straty liczące kilkunastu ułanów, głównie rannych, gdyż w okresie tym w pułku poległ tylko jeden żołnierz, wachm. Stafan Szudobaj, który zginął 4 sierpnia 1920 r. pod Polinowem.

W dniach 13–15 sierpnia 1920 r. pułk odtwarzał zdolność bojową i razem z 14. DP wszedł w skład grupy manewrowej 4. Armii przewidzianej do wykonania zwrotu zaczepnego znad Wieprza. Te dwa dni wystarczyły aby w pełni odtworzyć zdolność bojową pododdziałów. Przede wszystkim zajęto się końmi. Dokonano przeglądów w we wszystkich pododdziałach, a pułkowy ambulans weterynaryjny dwoił się i troił, by zaopatrzyć wszystkie chore, odparzone i obtarte konie. Ułani mogli wyspać się, wykąpać w Wiśle oraz wyprać bieliznę. Nastąpiła również wymiana umundurowania na letnie. Do porządku doprowadzono również broń i oporządzenie. Wreszcie można było spokojnie zjeść ciepłą strawę, bowiem poprzednio, mimo że była regularnie dostarczana, na jej konsumpcję nie było po prostu czasu.

W związku z tym, że ostatnie uzupełnienia ze szwadronu zapasowego z Poznania w liczbie 200 ułanów, prowadzone przez ppor. Jerzego Andersa oraz podchorążych Witolda Boreyszę i Antoniego Maryanowskiego, dotarły do pułku w połowie lipca 1920 r. i nie istniała możliwość szybkiego wystawienia odpowiednio wyszkolonej kolejnej „marszówki”, udało się znaleźć uzupełnienia dla pododdziałów bojowych zarówno porządkując własne tabory i „odchudzając je” z „łazików”, jak i znajdując kilkunastu ochotników w innych oddziałach 14. DP.

W ciągu tych dni pododdziały pułku prowadziły działania rozpoznawcze na przedpolu odcinka Stężyca rozsyłając patrole. Między innymi o świcie 14 sierpnia stwierdzono obecność pododdziałów piechoty sowieckiej w sile około 200 żołnierzy w Jabłonowcu, 12 km na północny-zachód od Stężycy.

W ramach przyjętego przez Wodza Naczelnego planu kontrofensywy lewe skrzydło 4. Armii stanowiła 14. DP z 15. Pułkiem Ułanów. Dywizja otrzymała w dniu 15 sierpnia zadanie przełamania w godzinach rannych dnia następnego obrony przeciwnika i opanowania Garwolina oraz rubieży rzeki Wilgi. 15 Pułk Ułanów wraz z 2. baterią 7. dywizjonu artylerii konnej określony w rozkazie operacyjnym dowództwa dywizji jako druga kolumna boczna miał wykonać uderzenie na lewym skrzydle grupy wzdłuż Wisły na kierunku Pawłowice–Maciejowice–Podłęż–Wilga z zadaniem jak najszybszego osiągnięcia rzeki Wilgi i zabezpieczenia podejść pod Garwolin na południe od Rębkowa i w rejonie miejscowości Wilga. Jako zadanie dalsze pułk, po osiągnięciu rubieży rzeki Wilgi przez oddziały 14. DP, miał działać na kierunku Osieck–Kołbiel–Nowo-Mińsk (obecnie Mińsk Mazowiecki). Termin rozpoczęcia działań wyznaczono na godz. 4.00 16 sierpnia 1920 r.

Wódz Naczelny Marszałek Józef Piłsudski w swym rozkazie operacyjnym do uderzenia znad Wieprza zwrócił szczególną uwagę „na bezwzględna konieczność przeprowadzenia całek operacji w nakazanych rozmiarach. Wzgląd na zmęczenie ludzi i straty nie może tutaj odgrywać roli (…) Wszystkie wojska rozumieć muszą, że bitwa ta rozstrzyga losy wojny i kraju i że dać ona może pożądane rezultaty tylko przy najwyższym wysiłku sił i woli każdego poszczególnego żołnierza i oficera. Daleko posunięta inicjatywa ofensywna wszystkich dców będzie gwarancją zwycięstwa”.

Jak podkreślano w rozkazie operacyjnym 4. Armii „Dla osiągnięcia najlepszych rezultatów operacja ta musi być przeprowadzona z niezwykłą szybkością i gwałtownością”. Dlatego też w planowaniu na szczeblu operacyjnym przewidziano wykorzystanie stacjonarnej sieci telefonicznej i telegraficznej łączności cywilnej. Dla utrzymania łączności z 15. Pułkiem Ułanów została przewidziana odnoga linii stałej prowadzącej z Dęblina do Sobolewa, odnoga biegnąca od Sobolewa do m. Oronne wzdłuż drogi Sobolew–Maciejowice. Opracowano także specjalną instrukcję łączności z lotnictwem, którą rozesłaną do oddziałów. Zachodziła bowiem obawa, że w związku z planem bojowego użycia samolotów, ostrzelane mogą zostać z powietrza oddziały własne.

Działanie pułku miała wspierać artyleria 2. Dywizji Piechoty Legionów, która miała swe stanowiska na lewym brzegu Wisły i która otrzymała zadanie do godz. 7.00 ze stanowisk ogniowych w rejonie Kozienic ostrzeliwać rejon Tyrzyń, Strych, Kobylnica, a do godz. 12.00 ze stanowisk ogniowych w rejonie m. Ryczywół ostrzeliwać rejon Kochów, Maciejowice, Przewóz. O wsparciu ogniowym jakiego miała udzielać 2. DPLeg., należącą do 2. Armii dowództwo 14. DP zostało poinformowane w godzinach nocnych już 16 sierpnia przez dowództwo 4. Armii. Dla utrzymania łączności optycznej 15. Pułku Ułanów z obserwatorami artyleryjskimi 2. DPLeg ustalono następujące sygnały: dwie rakiety oznaczały wstrzymanie ognia, kilka rakiet wystrzelonych kolejno po sobie oznaczać miało przesunięcie ognia w kierunku północnym. Artyleria 2. DPLeg wstrzelana była w cele od godzin wieczornych 14 sierpnia, kiedy to przeprowadziła strzelania próbne, ponowione i skorygowane dnia następnego pod pozorem ogni nękających. Przed pułkiem stanęła więc perspektywa przeprowadzenia działań na korzyść 14. DP, prowadzonych przy silnym wsparciu artyleryjskim.

Prowadzone działania rozpoznawcze ujawniły, że w lasach na północ od Maciejowic pojawiły się sowieckie kolumny taborowe wiozące pontony przeznaczone do forsowania Wisły, a przed odcinkiem zajmowanym przez 14. DP stwierdzono pododdziały sowieckiej piechoty z 505., 511. i 512. pułków strzeleckie, które między innymi były przerzucane przy pomocy kolumn taborowych na kierunku Żelechów–Garwolin. Pułki te należały do 57. Dywizji Strzeleckiej, która w dniu 13 sierpnia miała liczyć w stanie bojowym 2030 bagnetów, 70 karabinów maszynowych i 13 dział 3-calowych (kal. 76,2 mm).

Teren na kierunku działania 15. Pułku Ułanów sprzyjał obrońcom. Znajdujące się tu lasy i mokradła były poprzecinane licznymi piaszczystymi wydmami. Same lasy raczej rzadkie były natomiast gęsto podszyte. Główną przeszkodę stanowił jednak nadwiślański piach. Dlatego w pułku obawiano się, że piaszczyste drogi oraz liczne wydmy będą opóźniać działanie pododdziałów, zwłaszcza szwadronu karabinów maszynowych oraz baterii artylerii konnej.

Wymarsz pułku ze Stężycy nastąpił 16 sierpnia 1920 r. punktualnie o godz. 4.00. Jako straż przednia maszerował 1. szwadron dowodzony przez por. Antoniego Tuncelmana. Pierwsze patrole napotkał on w rejonie Pawłowic, położonych 7 km na północny-zachód od Stężycy. Na podejściach do wsi doszło do starcia z placówką sowiecką, która rozproszono nie powodując opóźnień w działaniu sił głównych pułku. Drogą, którą maszerował pułk od m. Czerwona Karczma w rejonie wzgórza 120 stała się tak piaszczysta, że bateria artylerii konnej z trudem nadążała za szwadronami.

Około południa pod Kobylnicą szwadron straży przedniej natrafił na okopanego przeciwnika i został zmuszony do spieszenia się i rozwinięcia do walki pieszo. Działanie 1. szwadronu wsparł przez spieszony 3. szwadron, dowodzony przez por. Jerzego Skrzydlewskiego, wzmocniony plutonem karabinów maszynowych ppor. Witolda Plucińskiego, które również spieszyły się. Oba szwadrony zaatakowały przeciwnika pod osłoną ognia karabinów maszynowych oraz dział baterii artylerii konnej, która zajęła stanowiska ogniowe około 1 km na zachód od Czerwonej Karczmy. Równocześnie 4. szwadron por. Jana Czarneckiego został skierowany na prawe skrzydło pułku, nieco w tyle za 3. szwadronem, gdzie będąc w szyku konnym, pozostawał w gotowości do ewentualnego obejścia przeciwnika od wschodu. Uderzenie Ułanów Poznańskich odrzuciło przeciwnika w kierunku Kochowa i Maciejowic, gdzie znajdowała się większość pododdziałów sowieckiej 169. Brygadę Strzeleckiej.

Prawdopodobnie walkę tę zaobserwował samolot rozpoznawczy wysłany przez sztab Frontu Środkowego, bowiem jej ślad odnaleźć można w treści rozmowy Naczelnego Wodza z szefem sztabu jego kwatery głównej płk. Julianem Stachiewiczem odbytej 16 sierpnia o godz. 13.00. Marszałek Józef Piłsudski mówił: „O godz. 8.30 armia (4. Armia – J.S.T.) była na linii Kobylnica przy Wiśle – Sobolew – Gończyce – Borki, (…) posuwając się dalej w marszu. Tylko przy Maciejowicach pozostało większe zgrupowanie nieprzyjaciela, jedna brygada 57. Dywizji, która się przygotowuje do sforsowania przez Wisłę, jest ona obecnie w boju z naszymi oddziałami, atakującymi ja z różnych stron. Lotnik, który świeżo wrócił, stwierdza cofanie się tej grupy na północny-wschód w stronę Garwolina”.

W czasie gdy siły główne pułku prowadziły działania na kierunku Stężyca–Pawłowice–Maciejowice wydzielone ze szwadronów patrole przeczesywały lasy położone na wschód od osi działania pułku ubezpieczając oddział z tego kierunku, a zarazem poszukując łączności z lewoskrzydłowym II batalionem 56. Pułku Piechoty 14. DP, który działał jako kolumna boczna dywizji na kierunku Rokitna–Życzyn–Sobolew–Łaskarzew, wzdłuż linii kolejowej Dęblin–Łaskarzew.

Po odrzuceniu przeciwnika z Kobylnicy pełniący obowiązki dowódcy pułku rtm. Schmidt nakazał zmianę szwadronu straży przedniej. Na czele pułku znalazł się 3. szwadron, a 1. szwadron przeszedł do odwodu. Przeciwnik – pododdziały 505. pułku strzelców – stawił kolejny opór pod Kochowem na południe od Maciejowic, gdzie mógł liczyć na wsparcie ogniem własnej baterii artylerii zajmującej stanowiska ogniowe na północny-wschód od Maciejowic, a obronę ułatwiał otwarty teren. 3. szwadron ponownie spieszył się i związał ogniowo z przeciwnikiem. W tym czasie na wysokość lewego skrzydła 3. szwadronu dotarł 2. szwadron, który również spieszył się. Koniowodni obu szwadronów wraz końmi wycofali się w głąb lasu, a spieszone szwadrony rozpoczęły atak na stanowiska przeciwnika wspierany ogniem karabinów maszynowych oraz dział baterii artylerii konnej.

Rotmistrz Schmidt widząc, że teren nie sprzyja czołowemu atakowi, zdecydował się związać ogniowo przeciwnika siłami 2. i 3. szwadronu wspartych szwadronem karabinów maszynowych oraz 2. baterią artylerii konnej, zaś siłami 4. szwadron dokonać manewru obejścia przeciwnika od wschodu. Korzystając z osłony lasów szwadron por. Czarneckiego kłusem dotarł do m. Uchacze, którą opanował z marszu, a następnie spieszył się i zaatakował w szyku pieszym Maciejowice. Powodem takiej decyzji dowódcy szwadronu były warunki terenowe, niedogodne do działania w szyku konnym. W ślad za 4. szwadronem wyruszył 1. szwadron, który dokonał głębszego obejścia i w momencie gdy 4. szwadron zaatakował Maciejowice 1. szwadron zaszarżował stanowiska ogniowe artylerii przeciwnika znajdujące się na północny-wschód od miejscowości zdobywając 1 działo.

Jak zanotowano w monografii pułku: „Szarża była wspaniałym wyczynem kawaleryjskim. Widok galopujących ułanów był zbyt silnym przeżyciem dla piechoty bolszewickiej, która zaczęła w panice porzucać stanowiska ogniowe i uciekać. Ppor. (Stanisława – J.S.T.) Gauzę (który dowodził czołowym plutonem – J.S.T.) nie powstrzymała mała rzeczka przed wsią (rz. Okrzejka – J.S.T.). Przebył ją w bród ze swymi ułanami i dopadł ostatnie działo baterii bolszewickiej, które już nie zdążyło zaprzodkować. Obsługę wyrąbano”.

Natarcie prowadzone z dwóch kierunków spowodowało, że przeciwnik porzucił swoje stanowiska wycofując się w nieładzie na Domaszew. Za uchodzącym przeciwnikiem pościg prowadził 4. szwadron w kierunku Podgrodzia i 2. szwadron na Łaskarzew, rozpraszając bolszewicki batalion saperów przygotowujący materiał do budowy mostu przez Wisłę.

O godz. 14.00 Maciejowice były oswobodzone, a Ułani Poznańscy byli owacyjnie witani przez mieszkańców miasteczka, do którego powoli wkraczały kolejne pododdziały pułku oraz 2. bateria 7. dywizjonu artylerii konnej. Straty własne wyniosły 2 rannych. Zdobyczą pułku było kilkudziesięciu jeńców i działo. O godz. 14.30 rtm. Schmidt wysłał meldunek o opanowaniu Maciejowic do dowództwa 14. DP. Zarządzony został południowy popas koni.

Nagle około godz. 16.00 na Maciejowice spadła nawała artyleryjska. Był to spóźniony ogień artylerii 2. DPLeg. W ciągu kilku minut zginęło 7 ułanów, w tym podchorąży Stanisław Dunin, a 7 następnych ułanów zostało ciężko rannych, w tym adiutant pułku ppor. Jerzy Dzwonkowski. Lżej rannych było kilkunastu. Padło również ponad 20 koni. W trakcie nawały ogniowej wielkie poczucie obowiązku wykazał sanitariusz 2. baterii 7. dywizjonu artylerii konnej bombardier Hieronim Ratajczak, który „nie zważając na rozrywające się obok niego granaty, opatrywał i odnosił z narażeniem własnego życia rannych, którzy pozostawali bez jakiejkolwiek opieki i pomocy”.

To przygnębiające wydarzenie miało miejsce dlatego, że na skutek niewyjaśnionych błędów w rozkazodawstwie i złej obserwacji artyleria 2. DPLeg. położyła ogień na domniemane zgrupowanie sowieckiej 169. Brygady Strzeleckiej w dwie godziny po opanowaniu Maciejowic przez 15. Pułk Ułanów. Próby nawiązania łączności z dywizją legionową nie dawały rezultatu bowiem jej oficerowie byli przekonani, że mają do czynienia z bolszewikami, a w przeświadczeniu tym umacniały ich czerwone otoki Ułanów Poznańskich. Dopiero około godz. 17.30 przeprawił się przez Wisłę patrol z 2. DPLeg. Meldunek o tym przygnębiającym wydarzeniu i kolejnych stratach poniesionych od ognia własnej artylerii rtm. Schmidt przekazał do dowództwa do 14 DP o godz. 18.20.

W tej sytuacji 15. Pułk Ułanów nie kontynuował dalszych działań w kierunku Wilgi lecz pozostał w Maciejowicach, wysuwając jako ubezpieczenia szwadrony do Oblina i do Domaszewa. Wystawienie tak silnych ubezpieczeń związane było z tym, że w nadwiślańskich łęgach oraz okolicznych lasach ukrywało się sporo rozbitków ze sowieckiej 169. Brygady Strzelców oraz batalionu saperów rozproszonego przez Ułanów Poznańskich. Ponadto w rejon Maciejowic ściągały przez cały wieczór i noc kolejne oddziały, przeprawiającej się przez Wisłę, XII Brygady Piechoty, podporządkowanej 4. Armii jako jej odwód, a także ściągane spod Dęblina przez Sobolew uzupełnienia marszowe dla tej jednostki.

W rezultacie 15. Pułk Ułanów działający pierwszego dnia polskiego uderzenia jako druga boczna kolumna 14. DP we współdziałaniu z pierwszą boczną kolumną dywizji – 56 Pułkiem Piechoty – rozbił 169. Brygadę Strzelecką oraz batalion saperów sowieckiej 57. Dywizji Strzeleckiej, których resztki błąkały się pomiędzy Wisłą a siłami głównymi 14. DP, które w godzinach popołudniowych opanowały Garwolin.

W związku z tym, że pułk pozostawał w oddaleniu od zasadniczych sił 14. DP dowództwo 4. Armii wydało o godz. 23.30 rozkaz przeznaczony bezpośrednio dla pułku. Pułk miał następnego dnia współdziałać z 14. DP nacierającą z Garwolina na Kołbiel. W tym celu pułk miał działać na kierunku Maciejowice–Podłęż–Wilga–Osieck, a następnie na Kołbiel.

Stosownie do otrzymanego rozkazu pułk wyruszył z rejonu Maciejowic 17 sierpnia o godz. 4.30 kontynuując działania na Wilgę, a następnie na ogólnym kierunku Osieck, Kołbiel, Mińsk Mazowiecki rozpraszając i rozbijając po drodze drobne siły przeciwnika. W trakcie tych działań prowadzonych w oderwaniu od pozostałych sił 14. DP pułk zdobył kilka karabinów maszynowych i sporo jeńców. 18 sierpnia pułk wkroczył do Mińska Mazowieckiego zdobytego już przez oddziały polskie. Do Mińska przybył także Wódz Naczelny Marszałek Józef Piłsudski, któremu rtm. Schmidt zdał obszerny raport z działalności pułku.

Oceniając bój pod Maciejowicami należy zauważyć, że mimo iż 15. Pułk Ułanów Poznańskich, na skutek strat poniesionych od ognia artyleryjskiego 2. DPLeg, nie wykonał zadania dnia i nie osiągnął rubieży rzeki Wilgi, to jednak jego działanie i opanowanie rejonu Maciejowic ułatwiło działanie jego prawego sąsiada – 56. Pułku Piechoty, a tym samym działanie całej 14. DP.

Dowodzenie na szczeblu pułku należy ocenić jako dobre, mimo, że pełniący obowiązki dowódcy pułku pod nieobecność rannego ppłk. Władysława Andersa, rtm. Leon Schmidt nie cieszył się w pułku szczególnym uznaniem korpusu oficerskiego, ze względu zarówno na swe przeciętne uzdolnienia wojskowe, jak i na swój charakter, będąc człowiekiem raczej zamkniętym w sobie.

Plan działania wypracowany przez rtm. Schmidta wynikał z doświadczeń bojowych pułku i opierał się na sprawdzonych wielokrotnie w warunkach bojowych stałych procedurach postępowania. W ramach podziału sił określono miejsca, rolę i zadania poszczególnych pododdziałów pułku. Wskazano przy tym, który szwadron sił głównych ma pozostawać w gotowości do zmiany szwadronu straży przedniej, a który do ewentualnego obejścia przeciwnika od wschodu. Po określeniu priorytetów współdziałania przyjęty plan był konsekwentnie realizowany poczynając od godz. 4.00 16 sierpnia 1920 r. Zaznaczyć przy tym należy, że kolejne szwadrony wprowadzane były do walki w odpowiednim momencie, a do zarządzonego natychmiast pościgu za przeciwnikiem rzucono 2. i 4. szwadron, najmniej zmęczone, a zatem posiadające największy potencjał bojowy.

W rezultacie w ciągu 10 godzin prowadzenia działań w trudnych warunkach terenowych na głębokość ponad 20 kilometrów, umiejętnie wiążąc ruch szwadronów z ogniem karabinów maszynowych oraz baterii artylerii konnej, opanowano rejon Maciejowic będący rejonem kluczowym dla działań sowieckiej 169. Brygady Strzeleckiej. Zadanie to wykonano przy minimalnych stratach własnych liczących zaledwie 2 rannych.

Bój pod Maciejowicami nie stanowi przykładu bojowego efektownego działania w kawaleryjskim stylu. Należy jednak wziąć pod uwagę to, że 15. Pułk Ułanów zmuszony był prowadzić działania w warunkach terenowych niekorzystnych dla działań kawalerii. Dlatego zamiast kawaleryjskiego rozmachu, maksymalnego wykorzystania przestrzeni i czynnika ruchliwości taktycznej, jakże często obecnych w działaniach pułku w tej wojnie, Ułani Poznańscy prowadzili metodyczne natarcie czołowe w ciaśninach terenowych, lecz gdy tylko warunki terenowe na to pozwoliły zastosowali prawdziwie kawaleryjski manewr i umiejętnie obchodząc przeciwnika oraz wykorzystując efekt zaskoczenia szybko opanowali zasadniczy przedmiot natarcia. Nie zabrakło przy tym kawaleryjskiej brawury czego dowodem była szarża 1. szwadronu zakończona zdobyciem działa przez czołowy pluton ppor. Stanisława Gauzy.

Cieniem kładzie się na tym zwycięstwie działanie artylerii 2. DPLeg. Brak odpowiednich uzgodnień pomiędzy armiami i dywizjami spowodował, że obserwatorzy artyleryjscy nie wiedzieli kogo mają wspierać, a 15. Pułk Ułanów poniósł straty, w tym bezpowrotne, które w kontekście strat poniesionych przez pułk w latach 1918–1920 należy ocenić jako duże.

Juliusz S. Tym

Opis bitwy pochodzi z Wielkiej Księgi Kawalerii Polskiej, tom 18.