Bój pod Brodnicą

Bój pod Brodnicą

Bój stoczony w ramach Bitwy Warszawskiej przez 215. Ochotniczy  Pułk Ułanów – antenata 26. Pułku Ułanów Wielkopolskich.

Stworzony najgorętszym okresie wojny polsko-bolszewickiej, w lipcu 1920 r. 215. Ochotniczy Pułk Ułanów Wielkopolskich dowodzony przez rtm. Ignacego Mielżyńskiego został skierowany z Poznania w rejon Golubia, gdzie obsadzał od 14 sierpnia 1920 r. linię rzeki Drwęcy. Pułk ten liczył wówczas 878 żołnierzy i zaledwie 350 koni. W tych dniach pułk ten był najsilniejszym oddziałem znajdującym się na froncie pomorskim. W związku z tym gen. Raszewski wyznaczył dowódcę pułku, rtm. Mielżyńskiego na dowódcę Grupy Operacyjnej „Działdowo”. W związku z tym dowództwo 215. Ochotniczego Pułku Ułanów Wielkopolskich objął dowódca 1. szwadronu por. Kazimierz Ciążyński, dawny organizator Konnych Strzelców Straży Miasta Poznania, czyli antenata 15. Pułku Ułanów Poznańskich.

17 sierpnia 1920 r. do sił głównych 215. Ochotniczego Pułku Ułanów Wielkopolskich znajdujących się w rejonie Golubia dołączył szwadron ciężkich karabinów maszynowych, pozostawiony w Jabłonowie. Porucznik Ciążyński wysłał patrole rozpoznawcze w kierunku rzeki Drwęcy i Brodnicy. Wśród nich wyróżnił się podjazd Marcelego Czarneckiego w sile I plutonu 3. szwadronu, który przeniknął przez linię sowieckich ubezpieczeń i ustalił rozmieszczenie odwodów przeciwnika. Tego dnia zginął na jednym z patroli nad Drwęcą najmłodszy ułan pułku, szesnastoletni Zbigniew Szlagowski. Zgłosił się on jako ochotnik do patrolu i chcąc w zaroślach nad rzeką Drwęca bliżej zbadać położenie przeciwnika, zsiadł z konia i wyczołgał się z zarośli, wystawiając się tym samym na ogień przeciwnika. Mimo ciężkiej rany, powrócił dopiero po ustaleniu położenia przeciwnika i umarł na rękach kolegów, szepcząc „Tak miło umierać dla Ojczyzny”.

Bój pod Brodnicą rozpoczął się 18 sierpnia 1920 r. około godz. 4.00 walką improwizowanego pociągu pancernego „Wilczek” z oddziałami sowieckimi w rejonie wsi Kruszyny Szlacheckie leżącej 6 km na północny-zachód od Brodnicy. W rejonie tym prowadziły rozpoznanie plutony konne 2. szwadronu 215. Ochotniczego Pułku Ułanów Wielkopolskich dowodzone przez ppor. Stanisława Rembowskiego. Około godz. 9.00 doszło do kontaktu bojowego z przeciwnikiem, który zajmował stanowiska obronne pomiędzy wsiami Wichulec i Grzybno, ryglując tym samym drogę Jabłonowo–Brodnica.

Wkrótce na kierunek ten wprowadzono dwa bataliony 359. Ochotniczego Pułku Piechoty, które rozwinęły się po obu stronach linii kolejowej Jabłonowo–Brodnica i przeszły do natarcia. Na lewym skrzydle polskiego natarcia znalazł się 2. szwadron 215. Ochotniczego Pułku Ułanów Wielkopolskich, dla którego oparciem były zabudowania wsi Bobrowo. Szwadron ten składający się z dwóch plutonów konnych i dwóch plutonów pieszych liczył w stanie bojowym 70 szabel i 60 bagnetów. Szwadron współdziałał z 8. kompanią II batalionu 359. Ochotniczego Pułku Piechoty, która otrzymała zadanie oskrzydlić przeciwnika związanego od czoła walką z 5. kompanią. Ten manewr spowodował, że oddziały sowieckie wycofały się na pasmo wzgórz 110, 116, 119 na linii drogi Kruszyny Szlacheckie–Grzywno–Bobrowo. W czasie odpierania sowieckiego kontrataku śmierć poniósł dowódca szwadronu ppor. Stanisław Rembowski. Oficer ten został trafiony z broni strzeleckiej około 200 m przed frontem 6. kompanii II batalionu 359. Ochotniczego Pułku Piechoty, która została wprowadzona do walki w lukę pomiędzy 5. i 8. kompanią. W wyniku polskiego natarcia siły sowieckie zostały odrzucone na południe. Działanie plutonów konnych 2. szwadronu 215. Ochotniczego Pułku Ułanów Wielkopolskich pod dowództwem sierż. Stanikowskiego na lewym skrzydle polskiego natarcia, zarządzone przez rtm. Mielżyńskiego, mające sprawiać wrażenie działania dużych sił kawalerii spowodowało, że przeciwnik wycofał się za tor linii kolejowej Jabłonowo–Brodnica, odsłaniając tym samym podejścia do Brodnicy. Plutony konne 2 szwadronu widząc uchodzącego przeciwnika przeszły do pościgu, w czasie którego zdobyli 6 wozów taborowych wiozących 80 skrzynek amunicyjnych z amunicją do broni strzeleckiej.

W tym czasie siły główne 215. Ochotniczego Pułku Ułanów Wielkopolskich wzmocnione pociągiem pancernym „Wilk” obsadzonym przez kompanię szturmową por. Szramka, prowadziły działania na kierunku Golub–Lipnica–Brodnica. Wracający z patrolem podchorąży Marceli Czarnecki z 3. szwadronu, który uprzednio przeniknął w rejon wsi Mszano, Niewierz, wysłał dokładny meldunek, sam zaś z plutonem zaszarżował przeciwnika, który po niezdecydowanym oporze rozpierzchł się, pozostawiając w rękach patrolu 2 karabiny maszynowe i 8 jeńców.

W rejonie wsi Małki pododdziały 215. Ochotniczego Pułku Ułanów Wielkopolskich zostały ostrzelane z zabudowań wsi Niewierz, której zabudowania wykorzystały oddziały sowieckie do organizacji punktów oporu. Wieś ta została opanowana przez plutony piesze 3. i 4. szwadronu, atakujące przy wsparciu ogniowym szwadronu ciężkich karabinów maszynowych. W tym czasie pododdziały konne wyczekiwały w rejonie wsi Małki. Jednocześnie okazało się, że przeciwnik wykorzystując lasy nad Drwęcą obszedł pododdziały pułku i rozwinął kontratak z rejonu wsi Słoszewy. W tej sytuacji pociąg pancerny „Wilk” wraz z kompanią szturmową por. Szramka został wycofany w rejon występu leśnego na zachód od wsi Małki, w celu zatrzymania w tym rejonie sił przeciwnika. Tam również wycofały się zarówno plutony piesze z Niewierza, jak i pododdziały konne 215. Ochotniczego Pułku Ułanów Wielkopolskich. Po zajęciu przez szwadron ciężkich karabinów maszynowych nowych stanowisk ogniowych okazało się, że wszystkie karabiny maszynowe zacięły się, jednak pod ogniem kontratakującego przeciwnika udało się usunąć zacięcia. Dzięki temu udało się odeprzeć sowiecki kontratak.

Powodzenie działań 215. Ochotniczego Pułku Ułanów Wielkopolskich w tej fazie walki należy w znacznym stopniu przypisać doskonałemu działaniu szwadronu ciężkich karabinów maszynowych, na którego barkach – wobec braku artylerii – spoczywał cały ciężar walki ogniowej. Na szczególne wyróżnienie zasłużył dowódca szwadronu chor. George oraz dowódca II plutonu wachm. Falkowski. Obaj podoficerowie w największym ogniu, przebiegając od jednego karabinu maszynowego do drugiego, usuwali zacięcia i kierowali ogniem niewyszkolonych dostatecznie ułanów.
Następnie pułk kontynuował natarcie w kierunku Brodnicy. W rejonie Niewierz, Mszano, Szabda zauważono na prawym skrzydle marsz sowieckiego batalionu piechoty w kierunku południowo-zachodnim, lewym brzegiem Drwęcy. Aby ubezpieczyć się przed możliwym oskrzydleniem z tej strony 1. szwadron z plutonem ciężkich karabinów maszynowych przeszedł na lewy brzeg Drwęcy i uniemożliwił ogniem dalsze działanie tego batalionu. W walce tej wyróżnił się wachmistrz Klimacki z 1. szwadronu, który pomimo ciężkiej rany wytrwał ze swym plutonem, odpierając atak przeciwnika. Dalsze natarcie pułku na wieś Mszano i wieś Szabda odrzuciło coraz słabsze siły sowieckie od Brodnicy. Odznaczył się tu wachm. Janikowskim oraz starszy ułan Konwiński z 3. szwadronu, którzy wybili obsługę 2 karabinów maszynowych przeciwnika, a następnie skierował ogień ze zdobytej broni na kontratakującego przeciwnika.
W godzinach popołudniowych oddziały sowieckiej 12. Dywizji Strzeleckiej, pod wpływem natarcia oddziałów Grupy Operacyjnej płk. Aleksandrowicza rozpoczęły odwrót na Lidzbark, a częścią sił na Nowe Miasto. Kolumnę przeciwnika wycofującą się w tym ostatnim kierunku zaszarżował 2. szwadron 215. Ochotniczego Pułku Ułanów Wielkopolskich, zdobywając 3 sowieckie sztandary pułkowe. Późnym wieczorem pododdziały 359. Ochotniczego Pułku Piechoty opanowały Brodnicę, wychodząc na wschodnie podejścia do miasta, gdzie walki toczyły się do godzin nocnych. Wobec niewyjaśnionego położenia na lewym skrzydle Grupy Operacyjnej płk. Aleksandrowicza dalsze natarcie zostało wstrzymane.
W nocy z 18 na 19 sierpnia 1920 r. oddziały Grupy Operacyjnej płk. Aleksandrowicza odtworzyły zdolność bojową i następnego dnia rozpoczęły pościg za przeciwnikiem prowadzony na dwóch rozbieżnych kierunkach – na wschód, na Lidzbark i Działdowo, oraz na północ na Nowe Miasto i Lubawę. Na tym ostatnim kierunku działania prowadziły pododdziały 215. Ochotniczego Pułku Ułanów Wielkopolskich. Ostatnim akordem działań Grupy Operacyjnej płk. Aleksandrowicza było opanowanie Mławy 22 sierpnia 1920 r., gdzie nawiązano łączność taktyczną z 18. Dywizją Piechoty ze składu 5. Armii, a tym samym odtworzono położenie sprzed kilkunastu dni.
W boju o Brodnicę Grupa Operacyjna płk. Aleksandrowicza poniosła straty wynoszące 35 zabitych i 308 rannych, czyli około 13% stanu wyjściowego. Straty 215. Ochotniczego Pułku Ułanów Wielkopolskich były stosunkowo nieduże. Początkowo płk Aleksandrowicz w meldunku z 31 sierpnia 1920 r. informował o 5 poległych, w tym 1 oficerze oraz 1 ułanie, który zmarł z ran, zaledwie 23 rannych oraz 13 ułanach zaginionych, spośród których 5 wróciło z niewoli sowieckiej. Ostatecznie jednak należy wziąć pod uwagę meldunek dowódcy pułku, w którym stwierdzono, że pułk stracił 11 zabitych (w tym 1 oficer) oraz 59 rannych. Straty sowieckiej 12. Dywizji Strzeleckiej szacowane są na około 400 zabitych. Oddziały Grupy Operacyjnej płk. Aleksandrowicza zdobyły 21 karabinów maszynowych, dużo jaszczy artyleryjskich i wozów taborowych oraz kilkuset jeńców.
Po oswobodzeniu Brodnicy jej mieszkańcy odetchnęli z ulgą i przystąpili do odtwarzania naruszonej działaniami wojennymi tkanki miejskiej. „Należało przewietrzyć mieszkania i gruntownie je odkazić. Wszędzie bowiem było czuć dziegciem, a zapach ten tylko stopniowo ustępował. Na ulicach znajdowały się całe góry mierzwy końskiej i innej. (…) Szkody w mieście nie były zbyt wielkie. Pierwsze linie wojska bolszewickiego trzymane były w karności, toteż żołnierze ci nie zdążyli za wiele skraść i zniszczyć. Za wojskami szły dalsze, mniej subordynowane oddziały wojskowe, ale już z kobietami i dziećmi, a następnie po nich szła cała hałastra obserwatorów i kryminalistów najrozmaitszego rodzaju. Do Radoszek (17 km na wschód od Brodnicy – J.S.T.) zdążyły już dojść oddziały drugie, które wpadły na mienie ludności jak szarańcza, niszcząc wszystko co im wpadło w ręce. Widziałem zniszczone mieszkanie u ks. Kuczyńskiego w Radoszkach. Żadnego sprzętu w domu nie pozostawili całego. (…) Chwała Bogu, że inwazja trwała w Brodnicy tak krótko” zapisał mieszkaniec miasta Sylwester Bizan.
Wieść o kolejnym polskim zwycięstwie szybko obiegła cały kraj, a przede wszystkim Pomorze i Poznańskie. 20 sierpnia 1920 r. „Kurier Poznański” zamieścił informację „(…) z dowództwa frontu gen. Raszewskiego informują, że oddziały wielkopolskie pod dowództwem pułkownika Aleksandrowicza wraz z jazda ochotniczą rotmistrza Ignacego Mielżyńskiego zdobyły wczoraj (w środę) po gorącej walce – Brodnicę, odrzucając 7 pułków strzelców bolszewickich z wielkimi dla nieprzyjaciela stratami. Podnieść należy brawurę i ducha zaczepnego ożywiającego tę grupę”.

Z kolei nowy dowódca Okręgu Generalnego Pomorze, gen. Antoni Symon w rozkazie L.dz. 802/Pf.Szt. ogłosił pochwałę następującej treści: „Dnia 18 sierpnia 1920 roku oddziały grupy pułkownika Aleksandrowicza rozwinęły atak na Brodnicę zajętą przez poważne siły nieprzyjacielskie. Dzięki bohaterskiej walce naszych żołnierzy, prowadzonych osobiście przez dzielnego pułkownika Aleksandrowicza, który szedł zawsze naprzód przed szturmującymi oddziałami, Brodnica została przez nas opanowana, rozbity zaś nieprzyjaciel poniósł wielką klęskę.
W imieniu służby wyrażam pułkownikowi Aleksandrowiczowi, szefowi jego sztabu, rotmistrzowi Mielżyńskiemu, dowódcom poszczególnych oddziałów, którzy zgodnym współdziałaniem przyczynili sio do zwycięstwa, oraz wszystkim oficerom i żołnierzom grupy pułkownika Aleksandrowicza, w szczególności zaś 215-u pułkowi ułanów moje, w imieniu służby, uznanie oraz serdeczne podziękowanie za akcję tak świetnie przeprowadzoną ku chwale polskiego oręża i żołnierza, który ojczystej ziemi broni będzie do ostatniej kropli krwi”.
Juliusz S. Tym
Opis bitwy pochodzi z Wielkiej Księgi Kawalerii Polskiej, tom 29.